Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 136 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


każdy ma własne jeruzalem, u siebie i gdzieś dalej

poniedziałek, 25 czerwca 2007 23:40

 Wpis dedykuję wszystkim ludziom, którzy mają mnie w swojej modlitwie.

Nie potrafię oddać za pomocą słów i obrazów tego, jak tam jest. Byłam tam rok temu, ale dopiero teraz - będąc tam przez dwa cudowne dni, odkryłam mnóstwo takich miejsc, których człowiek nie potrafi sobie wyobrazić, jeśli tam nigdy nie był.    

Jakie to cudowne uczucie, iść przez niemal pustą świątynie, samym jej środkiem i patrzeć jednoczesnie w górę - na cudowny, mieniący się złotem ołtarz..., mieć przed sobą ten przepych - monumentalne kolumny, obrazy w potężnych złotych ramach, aż wreszcie  - cudowny obraz. Tylko Ty i Bóg. Jeśli tam kiedyś bedzięcie, spróbujcie zrobić takie doświadczenie. Idąc po marmurach bazyliki, patrz w górę i nie odrywaj oczu od tego piękna... Czuję się wtedy taka malutka wobec tego dzieła, które z pomocą Bożą storzył przecież człowiek. W takim miejscu nie możesz wątpić w to, że Bóg istnieje, że Matka Boża ma również Ciebie w swojej opiece... Największym zadaniem dla chrześcijanina jest przetrwanie w tym przekonaniu również po przyjeżdzie do domu, kiedy to wraca się do codzienności. Spróbuję.

Byłam tam wczoraj i dziś. To były dwa piękne dni... Modliłam się za tych wszystkich ludzi, którym to obiecałam przed wyjazdem, za swoich domowników, za dwóch Jakubów (żeby byli szczęśliwi), za pewną duszę i... za siebie, w imię Boga. Bóg wie, czego potrzebuję. On to wie, choć przez te dwa dni i tak zdążyłam Mu tyle razy opowiedzieć o tym, czego bym pragnęła, aby w bólu swojego życia ujrzeć na własne oczy blask zwykłej, ludzkiej radości. To tak niewiele dla Boga. I tak wiele dla mnie. Jednak tak trudno to zdobyć... te kilka słów każdego dnia, ten uśmiech, swobodę myślenia, gest, miły poranek, kiepski wieczór z tlącą się nadzieją, zapach powietrza po deszczu, sens istenienia.

Przed bazyliką znajduje się poteżny pomnik Jana Pawła II. Kiedy stołam tuz pod nim i popatrzyłam w górę na Jego twarz , to odniosłam wrażenie, że Papież uśmiecha się do mnie. On się tak uśmiecha do każdego pielgrzyma...! Spróbuj, jeśli tam będziesz.

Jak tam cudownie pachnie! Przy każdej alejce rosną wielkie sosny, świerki i inne drzewka, tworzące cudną woń. W s z y s t k o  jest tam takie piękne; każdy element - monumentalny, zadbany, czysty, cieszący ludzkie oko...

Najważniejsza jest jednak aura sprzyjająca modlitwie. Każdy niewierzący, wątpiący w Opatrzność Bożą, borykający się z ciężką chorobą, zagubiony na ścieżce życia, powinien - pod okiem drugiego człowieka o dobrym sercu - przejść swoje osobiste rekolekcje, właśnie w tym miejscu, aby posłuchać o cudach, jakie na przestrzeni wieków działy się za wstawiennictwem Matki Bożej oraz o wdzięczności ludzi, którzy przybywają tam ponownie, by dziękować za ofiarowane łaski, za spełnione prośby.

Na koniec chciałabym jeszcze wspomnieć o jednym z najciekawszych miejsc, jakie można tam zobaczyć. Golgota... Niezapomniane wspomnienie. Rok temu nie starczyło mi sił, by tam wejść.  W tym roku się udało. Może to kiepskie porówanie, ale to zadziałało jak narkotyk. Weszłam tam jeden raz i następnego dnia musiałam iśc tam znowu... Każdy powienien wejść na szczyt i dotrzeć do samego ukrzyzowanego Chrystusa, a po drodze zajrzeć do każdej kapliczki. Najbardziej uwieczniła się w mojej pamięci grota, nad którą napis głosił "Pomnik dzieci polskich". Oprócz wielu religijnych zakątków Golgoty, wnętrze tej jednej sali przeraziło mnie. To swoisty protest przeciwko aborcji. Przerażająca rzeźba... Maleńki grób, z napisem "nienarodzone dziecko", a po jego dwóch stronach rozpaczający rodzice i zakrywający twarz w rękach... Ich dziecie już nigdy nie ujrzy polskiej ziemi, polskiego słońca i polskiego nieba... Rzeźby tych przeklętych rodziców mają rzeczywiste wymiary, w półmroku wygladają jak zywi ludzie. Chciałoby się podbiec do nich, przytulić, jakoś pocieszyć... Jednak oni już nic nie moga zrobić... Popełnili grzech. Pozbawili swego dzieciątka zapachu kwiatów, koloru nieba, zabaw z innymi dziećmi... A głosik w sercu takiego nienarodzonego dzieciątka woła: "MAMUSIU! TATUSIU! MÓJ POLSKI NARODZIE! PANIE DOKTORZE! SIOSTRO PIELĘGNIARKO! BABCIU! DZIADKU! SIOSTRZYCZKO! BRACISZKU! CIOCIU! SĄSIADKO! NIE ZABIJAJ MNIE! ".

Boję się tylko, że już za chwilę ból w moim sercu będzie udczuwalny tak samo, jak przed wyjazdem, że zwątpię, że upadnę, że ból odniesie zwycięstwo nade mną... Nie chcę tego.

Licheń - cudowne miejsce. Pełno w nim Boga. Nawet w powietrzu Go czujesz.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

już po wszystkim

piątek, 22 czerwca 2007 23:39

 

Byłam na pogrzebie. Swoim własnym. Nie widziałam go. Czuję zimny dotyk samotności. Przede mną długa droga, nim powrócę w kiepskim stylu... A Bóg mógłby to załatwić od ręki... Jedno wiem... Volver....


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

"ale nikt z nich nie wie, że to pogrzeb jest..."

czwartek, 21 czerwca 2007 20:56

 

jutro o 9 mam pogrzeb

swój własny

umrze moja nadzieja choć od dawna trwa w agonii

i tak go przecież nie zobaczę

wyjdę stamtąd ostatni raz samotna jak zawsze

w perspetywie 72 dni pustki

0 dni do wakacji

2101 Dni Cierpienia

694 dni do końca liceum

274 dni męczarni mojego serca

to takie małe podsumowanie na jutro

Nie na to liczyłam. Mialo być inaczej. Nie ma nic... Tylko chłód 4 ścian...i chyba peknie mi serce.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Może zawsze wiedziałam, że nie...

poniedziałek, 18 czerwca 2007 19:40

 

"Mówię, że Cię straciłam,

Choć nigdy Ciebie nie miałam.

Mówię, że tęsknię za Tobą,

Choć nigdy z Tobą nie byłam.

Płaczę, bo nie będę mogła Cię już dotknąć,

Lecz ciepła Twej skóry nigdy nie czułam.

Brakuje mi Twych słów,

Choć tak niewiele z nich było o mnie.

Brakuje mi Twego spojrzenia,

Choć tak rzadko spoglądałam w Twe oczy.

Brakuje mi Twego zapachu,

Choć  nie dane mi było go poczuć.

I chciałabym raz jeszcze Cię przytulić, raz jeszcze,

Mimo, że nigdy Cię nie tuliłam.

Pocałować znów, poczuć smak Twych ust,

Pocałować znów, pocałować po raz pierwszy...

Tak wiele rzeczy mi brakuje...,

A nigdy nie byłam blisko Ciebie.

Czy to szaleństwo, obłęd,

Czy cierpienie tak wielkie,

Że stwarza wspomnienia,

Rozlewa się po mym życiu,

nie daje zaznać spokoju...?

Zapomnieć nie mogę...

(...)

Powiedziałam Ci to przecież,

Powiedziałam Ci to w snach...

W snach...

W miejscu, gdzie nasza miłość istniała...

(...)

Siedzę sama w czterech ścianach,

Myślę o tym, co nie stało się,

Ile radości wniósłbyś w te pustkę,

Która wypełnia dziś moje serce...

Smutek wkrada się przez każdą szczelinę.

(...)

Miłość w żaden sposób nie pozwala poddać się,

Chociaż czasem padam na kolana i myślę, że to koniec,

Że już upadłam i straciłam Ciebie,

Wtedy zjawiasz się na chwilę dając nadzieję.

(...) wstaję i znowu szukam po omacku,

Wiedząć, że może zjawisz się i poczekasz,

Ale tak nie jest i czekam na kolejny upadek,

By złapać choć na chwilę Ciebie (...)".

(www.gosiaczekszymka.bloog.pl)

____________________________________________________

Dziś przekonałam się o tym, że samotne spacery po mieście też sprawiają ból.

Zawsze kiedy coś się kończy, wraca się myślami do początków.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

"Ślad po Czomolugmie rozpłynie się i będzie koniec z tobą..."

niedziela, 17 czerwca 2007 12:51

 

Na moim starym blogu, do wpisu z 15 grudnia, Ktoś zostawił mi komentarz o treści: "Panu Bogu zostaw poważniejsze sprawy...". Ten Ktoś wpisuje swoje komentarze na moim obecnym blogu do dziś (czemu się i tak dziwię, więc gratuluję cierpliwości), ale zapewne myśli, że ja sobie wymyślam. Tak czuję.

Mnie też zawsze się wydawało, że to, o co ja proszę Boga, jest tak nieistotne, że przecież to nie może się spełnić... I myślę tak nadal. Bóg, zajęty sprawami wielkiego świata, nie zwróci uwagę na kogoś takiego jak ja - na zwyczajną 17-na100latkę, która potrzebuje przeciez tylko przyjaźni... O zdrowiu nie wspomnę, bo z tym się nic już nie da zrobić. O miłości też nie wspomnę, bo zbyt wielka, by można ją zdobyć ot tak, po prostu...

Już chwilami mam dosyć tego bloga. Choć raz chciałabym napisać tu coś innego, cos na kolorowo... Napisać, że jestem szczęśliwa i wkleić obrazek z czerwonym seruszkiem albo kolorowym kwiatkiem, a nie ciągle z czarną różą lub czymś podobnym. Zygać mi się chcę, jak klikam na okienko "nowy wpis" i juz wiem, co tam za chwilę napiszę. Zawsze to samo. Takie gówniane to życie.

"Trageidia trwa chwile. Reszta cierpienia jest Twoim dziełem". Ale jest jeszcze to coś, ta przytłaczająca siła codzienności...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (23) | dodaj komentarz

życie powieścią idioty, a w tym wypadku - idiotki

czwartek, 14 czerwca 2007 21:29

 

20.09.2007 - 13.06.2007  @)-->-->--

"W cierpieniu znajdowała prawo do gniewu. Łaski w rodzaju zdrowia, urody, powodzenia w pracy dzwigała niechętnie: obowiązywała do zgody z życiem. (...) głową uderzała o podłogę - czyniła tak zawsze, iliekroć ból uwalniał ją od obowiązków. Nie oznaczało to jednak modlitwy (...) Bóg nigdy nie przychodził Róży z pomocą. Zadnym znakiem wszakże nie zdradzał swoich nakazów, nie odpowiadał na wezwania, nie przyjmował tłumaczeń. A w najważniejszej chwili życia zawiódł. (...) [Bóg] wydawał się niewątpliwie obecny w lasach, w morzach, w chmurach. (...) W burzy słyszała Róża wyraźnie głos Boga, nocą widziała czarne jego przeloty pośród gwiazd. Wierzyła, że on sprzyja drzewom, strumieniom, wilkom, że rozumie i kocha ich naturę. (...) Natomiast w natłoku spraw ludzkich Bóg wyglądał mizernie (...) On nie udźwignie tylu losów baranich".

  

 

Nie potrafię oddać słowami tego, co czuję. Literatura wyraża tylko cząstkę tego bólu, który wyniszcza moje serce..., a moja słowa są zbyt nieudolene, abym była zdolna zapisać tutaj swoją smutną historię, w której nie ma nic, oprócz zła.

 

Paryż jest na pewno pięknym miastem. Może kiedyś je zwiedze. Może wtedy nie będę taka smutna.

 

A teraz koniec już na ten rok... Jutro tam nie pójdę, bo nie mam już siły. I nie ma już po co, bo przecież nie zobaczę tego, kogo pragnę. Już go nie ma. Może nikt mnie nie zrozumieć, ale ja przecież widząc GO, widzę twarz chłopaka, którego nigdy nie zapomnę. Gdybym miała GO dla siebie, to tak, jakbym odzyskała swoją straconą przeszłość, swoje stracone dwa lata... Być może kiedyś będę się z tego śmiać, być może Wy śmiejecie się z tego już teraz, ale zawsze, kiedy jakiś mój ból mija, to i tak jestem pełna zrozumienia dla siebie - wiem, że moje cierpienie nie było bezpodstawne... Tylko serce może tak zranić. JA nie mogę żyć bez tego zapachu i ciągle nie wiem jak pachnie zapach zapominania. Czy wilgotną słomą? Czy trawą po deszczu lub jesiennym ogniskiem czy też jabłonią...? Nie wiem.

Najgorsze jest to, że już nie mam powietrza. I nie piszcie mi tylko wiersza Jasnorzewskiej, że "można żyć bez powietrza". JA mówię, że bez powietrza jest ciężko, źle, beznadziejnie... A z tym powietrzem cały rok to też było okropnie. Życzę sobie, żebym BYŁA W STANIE przeżyć sama te 72 dni. Droga przez męke. Bóg mi w niej nie pomoże. Ciągle sama, sama, sama.... NA przystanku, na ulicy, w szkole, w domu, na spacerze, w śnie...

 

To był najsmutniejszy wpis w moim życiu. I jestem dumna z tego, że już to napisałam, że mam to za sobą.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (380) | dodaj komentarz

9 dni

środa, 13 czerwca 2007 15:46

 

jestem

zbyt nisko by dotknąć gwiazd

zbyt wysoko by nie upaść jeszcze niżej

miejsce dla mnie mogło być tak blisko

dwie ulice stąd to dla Boga za daleko

jednocyfrowa liczba

dno brudnej szklanki

pusta skrzynka odbiorcza

bańki mydlane pękają

w tym miejscu jest moja pustynia druga i ostatnia

jedyna w swym rodzaju lecz nietknięta

bezwartościowe życie tonie w oceanie nicości

stary gramofon nie zabrzmi nigdy

melodią odechu

uduszę się

płuca się skurczą

zanikną funkcje życiowe

będę trwać w bezdechu

pytanie kiedy wreszcie

odpowiedź nigdy

Boże

      

"gdyby ból co czuję

mógł uskrzydlać

byłabym w oknie Twym

cieniem anioła stróża

gdyby ten ból

mógł w wodę mnie zmienić

spadałabym już na twą głowę

strumieniem"

(www.melancholia-aniola.bloog.pl)

@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--

"Odkąd pamiętam, zawsze byłem indywidualistą, po części nigdy nie zrozumianym dziwakiem. Zawsze miałem najlepsze oceny, wzorowe zachowanie oraz nigdy nie potrafiłem się przyzwyczaić do warunków panujących, bo zawsze ludziom wytykałem błędy. Nooo może lekko przesadzam, ale byłem strasznie wzorowo wychowywany. Cóż, ale wzór się w końcu odmienił... Z kolejnymi klasami, zacząłem się stawać takim, jacy są zwykli, przeciętni ludzie i tutaj zaczęła się moja degenracja, bo spotkałem się z moimi obecnymi przyjaciółmi z klasy.
Od czasów gimanzjum zacząłem przystawać do grup ludzi wpływowych, lecz nadal pozostawałem wzorem, ale już z lekko zmienioną świadomością. Myślałem bardziej pragmatycznie, lecz nadal uczciwie, jednym słowem zacząłem w przyzwoity sposób kombinować, wykorzystując do tego spory zasób inteligencji".

(www.eternity.blog.pl)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Krew spływa z czterech ran... I łzy płyną z jednej pary oczu...

sobota, 09 czerwca 2007 21:11

 

Św. Roch jest patronem chroniącym od zarazy...

@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--

jaka szkoda, że sny tłumaczy się na odwrót...

ostatniej nocy miałam piękny sen...

spojrzenie, uśmiech, radość, smak słów... na korytarzu...

taki sen po raz trzeci...

nie sprawdzi się... nigdy...

Zapach zapominania...

"Pamięta się nosem, więc może nosem się zapomina..."

  • Trawa po deszczu,
  • Jesienne ogniska,
  • Jabłoń,
  • Wilgotna słoma.

La, la, la, la, la.... Może.... Nie, na pewno nie... Zbyt piękne, by było możliwe... Prawda, Boże...?

 Chciałabym zapomnieć o wszystkim... A co się dziwisz...? "Widziałam Cię w śnie i  noc w Twoim sercu... Widziałam węża, który pożerał Twoje serce... Zobaczyłam, Kochanie, jak bardzo jesteś nikczemny i podły...". Mój zapach jest zatruty... To nie zadziała... Co za gówno... Ratunku.

@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--

"(...) Wyciągnęła ku niemu ciepłą od uścisku fotografię. Adam nie poruszył się... Wtenczas cofnęła fotografię, pogłaskała ją czubkiem palca i zaszeptała do siebie:

- O, jakie ręce, jakie dłonie...".


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

4 wolne dni - wersja demonstracyjna wakacji

środa, 06 czerwca 2007 16:54

 

Nie potrafię już pisać o swoim życiu... Po dziesięciu miesiącach wszystko jest tak samo, a może i gorzej... Poprzednie wakacje potrafiłam przetrwać tylko dlatego, że wrzesień był dla mnie jakąś perspektywą. Nowi ludzie, nowe miejsca, nowe zdarzenia... Dziś znam już tajemnicę tego roku. I tylko jakoś ciężko usiedzieć mi na krześle, trwać godzinami w tych czterech ścianach. Bardzo ciężko. Nikt nie chciał, nie potrafił zmienić tego. Co ja mam tutaj robić, czym się zająć...?! Wszyscy moi rówieśnicy z klasy mają plany, wyjazdy, ludzi obok siebie... Oni wszyscy mają to, czego ja nigdy nie zdobędę - przyjaźń, uśmiech na twarzy, swobodę w domu. Nie mam w tej chwili po co żyć. Nie chcę siedzieć przez resztę tej środy, czwartek, piątek, sobotę i niedzielę w domu - ale muszę, bo nie mam innego wyboru. W tym pokoju mogę tylko zwariować. Boże, pomóż mi wreszcie, przecież nie wymagam tak dużo... Tylko przyjaźni, spokoju w domu, zajęcia na wakacje... Wiem, że tego od Ciebie nie dostanę. Wiem, że spedze w tym pokoju 72 dni.

Żyję w więzieniu.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Szukam krzyku w ciszy...

sobota, 02 czerwca 2007 14:54

 

Boże, jak bajecznie byłoby być teraz szczęsliwą... Praktycznie od środy będę już miała wakacje, wszystkie testy już będą zaliczone... Będę miała tak wiele wolnego czasu. Mogłabym doznać tylu przeżyć..., bo tylko dla przeżyć warto żyć. Często rozpaczliwie ich poszukuję, nawet na siłę. Ale ich nie ma... Wiem, Boże, że za 20 dni poczuję się bardziej samotna niż kiedykolwiek w życiu... Wrócę po raz ostatni do domu tą drogą, której nienawidzę, wejdę do pokoju i będzie mi tak źle i beznadziejnie... Znam to uczucie. Dopadło mnie ono setki razy przez ten rok szkolny. I pewnie jestem jedyną osobą, która nie chce wakacji... Jak ja bym miała je chcieć, jeśli wiem, że tylko będę gapić się w sufit... Te wakacje zawsze były tak odległe, a teraz NAPRAWDĘ nadchodzą... I naprawdę sprawdzi się mój czarny scenariusz... Miałam tyle nadziei, idąc do tej szkoły... Tyle nadziei... I nic mi nie wyszło. Znam już tajemnicę każdego z tych dni. Poznałam już wszystko, co bolesne i złe na ten rok. Znam tą najbardziej bolesną prawdę, która spędza mi sen z powiek, jako że od nikogo, z 735 osób, jakie chodzą do mojej szkoły, nie usłyszałam dwóch prostych słów "LUBIĘ CIĘ" ...

"Mój blog jest moim jedynym przyjacielem".


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 21 lutego 2018

Było tu tylu aniołów...:  376 399  

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Słów kilka o tym blogu....

MOJE NIEREALNE ZMYSLENIE O KIMŚ... Zamknij oczy...przypomnij sobie... Tylko WY, sami w czterech ścianych, najpiękniejsza chwila w życiu, tak blisko siebie, tak cudownie, wszystko takie proste. ...

więcej...

MOJE NIEREALNE ZMYSLENIE O KIMŚ... Zamknij oczy...przypomnij sobie... Tylko WY, sami w czterech ścianych, najpiękniejsza chwila w życiu, tak blisko siebie, tak cudownie, wszystko takie proste. Niech chwila się nie kończy... Tylko cichy szept, który koi ból, potrafi wybaczyć, jest lekarstwem rozpaczy dwóch serc... Myślisz wtedy: Uśmiechnij się, jutro też jest dzień, od Ciebie zależy jaki on będzie. Jeśli kogoś kochasz, powiedz mu to, nie kryj tego, może być tylko lepiej. Może jest Ci teraz smutno... może wydaje Ci się, że nikt o Tobie nie myśli... Więc spójrz... Uśmiechnij się bo... bo ja właśnie ciepło o Tobie po prostu pomyślałam Dziękuję, że jesteś i.... Uśmiechnij się, nieważne, że znasz tylko skrawki mojej duszy. Znasz bardzo wiele bo to są głęboko ukryte myśli, a one są najważniejsze:))

schowaj...
-------------------------------- ----------------------------------- --------------------------------
Darkness Blogs
----------------------------- Mroczne blogi z klimatem --------------------------------- Najlepsze Blogi --------------------------------

Byliście tu... Zostawiliście swój ślad...

Odwiedziny: 376399
Wpisy
  • liczba: 119
  • komentarze: 3508
Galerie
  • liczba zdjęć: 12
  • komentarze: 50
Piszę tu już od: 4076 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl